Niebezpieczny gaz może pojawić się w domu nawet wtedy, gdy nigdzie nie widać ognia. Wystarczy, że urządzenie grzewcze działa w pomieszczeniu ze zbyt słabą wentylacją. Co roku zatrucie tlenkiem węgla odbiera życie kilkudziesięciu osobom, a przyczyną wielu takich zdarzeń są zaniedbania związane z użytkowaniem budynków i instalacji grzewczych.
Tlenek węgla, czyli czad, powstaje podczas niepełnego spalania paliw i innych materiałów palnych, gdy brakuje tlenu. Nie ma zapachu, barwy ani smaku, więc człowiek nie jest w stanie rozpoznać jego obecności za pomocą zmysłów. Po przedostaniu się do organizmu wiąże się z hemoglobiną w czerwonych krwinkach i utrudnia transport tlenu. Przy dużym stężeniu oraz odpowiednio długim narażeniu może doprowadzić do śmiertelnego niedotlenienia.
Sygnały zatrucia i pierwsza pomoc
Niepokój powinny wzbudzić ból lub zawroty głowy, osłabienie, oszołomienie, duszność, nudności i wymioty. Objawom mogą towarzyszyć przyspieszony oddech oraz szybsze bicie serca. Jeśli istnieje podejrzenie zatrucia, należy jak najszybciej opuścić zagrożone miejsce i wezwać pomoc pod numerem 112. Przed wyjściem można otworzyć okna, ale tylko wtedy, gdy nie opóźnia to ewakuacji i nie naraża nikogo na działanie gazu. Potrzebna jest również ocena lekarska.
Osobę poszkodowaną trzeba wynieść na świeże powietrze, o ile ratownik może zrobić to bez zagrożenia dla siebie. Gdy wejście do pomieszczenia jest niebezpieczne, ewakuację należy pozostawić strażakom. Dopływ powietrza można zapewnić przez otwarcie okien, a w ostateczności także przez wybicie szyby, jeśli jest to bezpieczne.
Po wezwaniu pogotowia lub straży pożarnej poszkodowany powinien jak najszybciej otrzymać tlen od osób dysponujących odpowiednim sprzętem. Jeżeli nie oddycha prawidłowo, należy rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową i postępować zgodnie ze wskazówkami dyspozytora. Znalezienie osoby z zaburzeniami świadomości w łazience, kuchni czy garażu wymaga szybkiej reakcji, ale bez narażania kolejnej osoby na zatrucie.
Sprawna wentylacja i urządzenia grzewcze
Za zatruciami w mieszkaniach często stoją problemy z przewodami wentylacyjnymi, spalinowymi lub dymowymi. Nieszczelności, zaniedbane czyszczenie, błędy konstrukcyjne czy niewystarczający dopływ powietrza mogą zakłócić ciąg. Zdarza się również, że powietrze i spaliny zamiast opuszczać budynek cofają się do wnętrza.
Dlatego przewody kominowe wymagają regularnych kontroli szczelności i stanu technicznego, czyszczenia oraz sprawdzania ciągu. Piecyki i inne urządzenia grzewcze powinny pozostawać sprawne i być używane zgodnie z zaleceniami producenta. Przy zakupie warto wybierać sprzęt dopuszczony do obrotu, a w razie wątpliwości poprosić sprzedawcę o deklarację zgodności.
Kratek wentylacyjnych nie wolno zasłaniać ani zaklejać. Po wymianie okien na szczelniejsze warto sprawdzić, czy do pomieszczeń nadal dociera wystarczająco dużo powietrza. Przyłożona do kratki kartka papieru może dać wstępną wskazówkę: jeśli przywiera, powietrze jest zasysane do przewodu. Taka próba nie zastępuje jednak kontroli specjalisty.
Kuchnie i łazienki z gazowymi podgrzewaczami wody, podobnie jak inne pomieszczenia, w których zachodzi spalanie, trzeba regularnie wietrzyć. Dodatkową ochronę zapewnia odpowiednio dobrany i zamontowany czujnik tlenku węgla; warto rozważyć również czujniki dymu i gazu. Ich koszt jest niewielki w porównaniu z potencjalnymi skutkami zagrożenia.
Droga ucieczki musi pozostać dostępna
O bezpieczeństwie decyduje nie tylko stan instalacji. Kraty w oknach, drzwiach, przejściach, na klatkach schodowych czy przy wyjściach na dach mogą utrudnić opuszczenie budynku i opóźnić dotarcie strażaków. Najlepiej z nich zrezygnować. Jeśli są konieczne, powinny otwierać się od środka, a miejsce przechowywania klucza musi być znane wszystkim domownikom.
Korytarze i dojścia do mieszkań należy utrzymywać bez przeszkód. Pozostawione tam przedmioty mogą spowolnić zarówno ewakuację, jak i działania ratowników, gdy liczy się każda chwila.
Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku – Portal polskiej Policji
